Ostatnie wydarzenia
Wpisany przez JaCoOoOoS   
Poniedziałek, 31 Październik 2011 00:29

Dawno nie pisałem ale jakoś nie miałem motywacji. Zrobię więc może teraz podsumowanie ostatnich dwóch miesięcy w skrócie.(dłuższym xD)

Tak jak zapowiadałem, odwiedziłem 17 września Warszawę. Szukałem odpowiedzi. Znalazłem je, dostałem też kilka wskazówek jak pokierować dalej swoim losem. Niezwykłe jest to czego się dowiedziałem na swój temat odnośnie niektórych problemów mnie nękających, a z którymi nie mogę sobie w obecnym żywocie poradzić. Okazało się, że mają one swoje korzenie jeszcze w minionym wcieleniu, a historia z nimi związana jest tak niezwykła (przynajmniej dla mnie), że zdecydowałem się ją opublikować w całości poprzez przepisanie fragmentów sesji z nią związanych, mimo, że jest to osobiste i prywatne doświadczenie. Możecie w nią wierzyć lub nie. Ja to kupuje ;). 

 "...Chcesz znać odpowiedzi ale zobaczymy kto przybędzie. (chwila przerwy) Chyba się Jacek zdziwisz - znaczy, może się nie zdziwisz - przyszedł do ciebie ksiądz. W brązowej sutannie ksiądz, któremu służyłeś, z którym jesteś bardzo blisko, który się tobą opiekuje. Jest on istotą duchową, która prowadzi takie istoty jaką jesteś ty Jacku tu i teraz na tej ziemi. Jest to ksiądz Andrzej. Teraz daje (on - przyp. Jaco) tobie księgę, taką wiesz co, starą księgę, brązową. Kartki papieru są też takie brązowawe i nawet trochę poszczerbione są po bokach jakby były przypalone. Jest to dla ciebie złota księga, z której masz czerpać wiedzę Jacku. Każdy z was jest inny i każdy z was idzie inną drogą ale dążycie do jednego celu. Jacku, twoim zadaniem jest nie tylko ratować życie ludzkie w bardzo dramatycznych sytuacjach. Twoim zadaniem Jacku, jest pomagać ludziom utrzymywać równowagę w ciele fizycznym. Nie powinny was się trzymać choroby - to są ostatnie lata gdzie te choroby bardzo mocno wchodzą w wasze ciała ludzkie. Jacku, ty przyszedłeś z tą misją aby nie tylko przez zioła ale również swoją energią. Swoją energią, która płynie z twojego serca poprzez twoje ręce, pomagać ludziom. Będziesz się cieszył jak malutkie dziecko gdy będziesz widział te małe cuda, które będziesz robił niby ty, ale to nie ty. Ksiądz Andrzej mówi, że on będzie odpowiadał na twoje pytania..."

"...Co zrobić żebym nie odczuwał smutku w związku z tym, że nie potrafię znaleźć życiowego towarzysza?..."

"...Najpierw pokazują obraz - może nawet nie obraz, to jest film. - Jesteś w białej szacie. Jesteś wysoki, muskularny mężczyzna w białej szacie ze złotym pasem. Takiej sukience niby - ale jesteś mężczyzną. - Siedzisz sobie na jakiejś sofie w potężnej sali. Sala ma filary. Jest wesoło: tańczą dziewczyny, a ty nimi zarządzasz. (lol iksde - przyp. Jaco) Nawet one ciebie już nie bawią ale ty nimi zarządzasz. One należą do ciebie... tak to jest Egipt."

"Znaczy się byłem alfonsem?" (xD - przyp Jaco)

 "Czekaj, właśnie patrze o co tu chodzi. Ale jesteś, jak patrze na ciebie, to masz ładnie wymalowane oczy i jesteś łysy. Jesteś wiesz, ładnie opalony jesteś. Siedzisz sobie, pijesz sobie. Ja nie wiem, może to win. W takim złotym kielichu metalowy.... Nie, ty nie jesteś alfonsem i, za przeproszeniem, nie jesteś właścicielem żadnego, wiesz, burdelu, że ja tak powiem. Dobrze? Przepraszam. Jesteś kapłanem. A wy, a wy kapłani za czasów starożytnego Egiptu mieliście prawo, a nawet obowiązek, sprawdzać swoją męskość na każdym kwiatku. To nie jest ujma, to jest nawet ci powiem zaleta. Teraz zrywasz z donicy jakiś kwiat, jakąś lilie. Ty wąchasz ten kwiat, wąchasz tą lilie. Zamykasz oczy i wraz z tym oddechem zostajesz przeniesiony w inne czasy. Jest stara chałupa drewniana, same pola, same lasy. Nie wiem, może masz z 18-20 lat. Jesteś blondynek i masz piękną dziewczynę, piękną dziewczynę w blond włosach. Biegacie, gonicie się. Idziemy dalej mówi (zapewne ksiądz Andrew - przyp. Jaco). Płaczesz, to jest to samo życie ale ty płaczesz. Tak bardzo kochałeś Izabelę, a ona rodząc wasze dziecko odeszła. Zabierając, zabierając wasze wspólne dziecko. Przepraszam, że tak mówię ale ja ci... może to ci rozjaśni, bo mi pokazują to."

"Dobrze, mam dystans"

"yhym, okey.  Zarzekłeś się, że już nie chcesz więcej. Poprosiłeś swojego brata i wstąpiłeś do tego zakonu, i tam służyłeś, i tam zostałeś. Ze swoją niespełnioną miłością do Izabeli. Teraz ksiądz Andrzej mówi, że to jest twoja praca. To jest twoje zadanie i nie możesz zlecić, ani narzucić nikomu aby wyczyścił twoją ranę, twój ból w twoim sercu. Tego Jacku za ciebie nie zrobi nikt. To musisz ty puścić wchodząc głęboko sam w siebie. Wybaczając swoje postanowienia, swoje zakazy, swój ból z poprzednich wcieleń aby uwolnić się teraz. I to, będzie twoją miłą niespodzianką, bo to osiągniesz dzięki twojemu bratu. Ale to musi przyjść na to czas. Ale nie czekaj bo w ciągu roku powinieneś się z tym uporać. Bo ta Izabela jest. Jest blisko ciebie."

"Czy też ma blond włosy dalej?"

"Poczekaj... Jest pokazane wiesz co, że ma proste włosy, ciemny blond ale już nie ma takich długich, słonecznych włosów tylko ma załóżmy do ramion. Jest w ten sposób pokazana. I masz słuchać serca, to serce was połączy w jednym spojrzeniu. I masz się uśmiechnąć bo to wszystko przed tobą. Pytaj dalej Jacek."

"Mogę się dowiedzieć czegoś więcej na temat obecnego wyglądu tej Izabeli?"

"Jak będą chcieli pokazać to ci powiem Jacek"

"Rozumiem, uszanuje ich wolę"

"Jacek, wiesz co jest pokazane, że ta Izabela - Znaczy nie wiem czy ona będzie miała na imię Izabela, ja ją tak nazywam - stoi w białym fartuchu i ona... i szyje nogę. Szyje nogę, jakąś ranę."

"Ranę?"

 "Nom, jakby wiesz co, jakby była pielęgniarką może, a może... nie wiem. Nie umiem ci powiedzieć. Po prostu ona szyje, szyje ciętą ranę. Miej oczy otwarte bo oni ci dali i pokazali ci znak, a resztę masz słuchać swojego serca."

 Było jeszcze kilka ciekawostek ale to za dużo pisania. To co przepisałem uważam za najistotniejsze.

 

Natomiast jeśli chodzi o sprawy bardziej przyziemne czyli studia to jakoś sobie, póki co, daję radę z tym ratownictwem medycznym. Zobaczymy co z tego wyniknie. Jestem dobrej myśli jak na razie i jeżeli moje nastawienie wraz z podejściem do nauki się utrzyma to powinienem sobie poradzić z sesją xD. Treningi mnie troszeczkę wykańczają ale mam od tego B12 oraz vit. C i się ogarniam z tym jak do tej pory. Teraz jest więcej wolnego w związku ze świętem zmarłych to mam czas się w pełni zregenerować. Nie zamierzam jednak spędzać całych 5 dni gnijąc przy konsoli. Na jutro zaplanowałem sobie siłkownie, a we wtorek 1 listopada przebiegnę się takim lekkim truchtem na cmentarz. Tam i z powrotem powinno mi wyjść jakieś 8 km. Pewnie nie dam rady pobiec tego bez zatrzymywania się. Ba, na pewno nie dam. No ale od nic nierobienia kondycja nie rośnie :).  

 

 

Do usłyszenia następnym razem. Pozdro 600.

PS: Pewnie będę robił wpis dopiero na święta lub po sylwestrze bo
wcześniej będę zbyt pochłonięty codzienną rutyną :)
 

Komentarze  

 
+3 # RE: Ostatnie wydarzeniaWolfstein123 2011-10-31 03:05
(Nie chce mi się logować :P)

Wszystko będzie dobrze, damy radę... czarny bracie xD{ 8)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # ja ci dam czarny bracie :PJaCoOoOoS 2011-10-31 09:42
Jakbym był czarnym bratem to bym razem z resztą bros from my hood kradł kołpaki z aut i radia :P. Like real gangsta, homie :D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # RE: Ostatnie wydarzeniadanieln57 2011-10-31 21:28
Z tym sprawdzaniem meskosci to calkiem ciekawa sprawa :D
No ale nie skupiajmy sie tylko na jednym. Ciekawa sesja musiala byc :).
Zebym tak ja mial co opisac na swoim blogu(w koncu bym cos tam musial zamiescic ;p)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież